piątek, 16 stycznia 2015

Rzeka dwa

KARTA 3

Wisła 1991.06 (wycieczka z klasą)

RZEKA DWA

Rzeko, jestem tu znów
Dotykam Cię, czuję plusk, szum
Ten kamień stoi jeszcze tu
Dalej obmywasz, pieścisz go
A on dalej zimny, twardy
Nieczuły jest.
Wodo niezmierzona
Może dziś łagodniejsza jesteś
Ale bardziej osamotniona
Mimo, że wśród swoich
I na ziemi rodzinnej płyniesz

Pozwól, że ja w milczeniu przywitam Cię
Nie mów mi nic, rozumie
Co mi powiedzieć chcesz
Płyn, nie odwracaj się
Daj tylko popatrzeć na Twój

Fali grzbiet.

Moje myśli

KARTA 2

Moje myśli spisane może w postacie wiersza, może zdania zawierającego jakąś przesłankę (na gorąco, w sytuacjach różnych) (podaje tylko niektóre !)

(pisałam w czasie próby, jaką przygotowywałam z dziećmi. Akademię z okazji 3 MAJA)

1.      Z wiosną minie czas milczenia,
Czas zwątpienia
Przyjdzie czas wytchnienia,
Czas WOLNOŚCI i RADOŚCI
…Nadzieja    

 (maj, 1987) (chodzi tu o lepsze jutro?...)

2.      To kłam, to gra
Mącenie, pranie, wytykanie cudzych wad
Wspólnie niezałatwionych spraw

Gdzie prawda, gdzie fałsz
Kto DRAŃ, a kto PAN
Kto DYREKTOREM zostać ma

Trudno rozstrzygnąć nam
Komu racje dać
O co grać?!... warto było się pchać!

(konferencja, 1990 rok, na gorąco)


3.      Rzeka  (nad Wisłą w Wiśle, na wycieczce z klasą 5.1990 r.)

Dokąd płyniesz wodo górska?
Zimna, nieustępliwa
Zostawiając swój ślad na kamieniach,
Głazach smętnych,… ich rany obmywasz.


Co im mówisz?, gdy tak szybko uciekasz
Czy zabierzesz ich troski?
O rzeko! – pełna głębin i tajemnic.

Któż Cię zrozumie
Dokąd płyniesz i jaka TWA droga
Czy potrafisz unieść te fale,
Które ze źródła swe początki wzięłaś?


Gdzie rozpuścisz, rozlejesz swe wody
Płyniesz tak bez celu, bez kresu
Czy po drodze przypadkiem
Nie wyschniesz…!
O wodo!, rzeko życia,
Weź mnie ze sobą
W tę krainę przecudną
Chcę z TOBĄ popłynąć
Choćby nawet DONIKĄD!...



Kamień

KARTA 2

KAMIEŃ

Czy chciałbyś mieć taki kamień,
Który w dotyku Twojej DŁONI
Jest gładki, a może szorstki
Ciepły, gorący, a może zimny
Twardy, a może miękki, czy suchy?
Tak cierpliwy, milczący,
Gdy go bierzesz do ręki
To zmienia się w TOBIE COŚ
I czujesz, że ON ma siłę i moc
Więc nie krusz GO
W swej DŁONI zatrzymaj
Lub schowaj, nie wyrzucaj!!
On na jutro Ci się
Przyda
To Twój i mój los

Codzienny NASZ TRUD życia!

Sen-Horyzont

SEN- HORYZONT

Widzę, tu przed oczami odpływa statek
Fala popycha jego bieg
I znika powoli, jak czas znika.

I nie widzę już i nie wiem
Gdzie ten okręt płynie
Dokąd, jaki jego cel.

Widzę go już jak płynie we mgle
Czy to NIEBO, czy jeszcze morza brzeg

Czy jego rejs kończy się?...

I słyszę, jak fala, falę goni
Szum, plusk. TRACH…!

-TO KONIEC- ZATONĄŁ.

Dobrze, że to było we śnie!


-OBUDZIŁAM SIĘ...!

Słońce

KARTA 2

Morze!... (moje wakacje?...!)

SŁOŃCE

-Czerwona kula w otoczce
Niebieskiego firmamentu nieba,
Rozgrzana, olbrzymia sunie powoli, ciężka
Za horyzont morza znika.

Jej blask złocisty roztacza się
Płaszczem promienistym na tafli wody,
Pozostawiając w chmurach tęczę
Wszystkich kolorów.

-Nagle; morze stało się jednym pomostem
I można by teraz wejść i iść za tym
Złocisto kolorowym słońcem
Tam, gdzie niebo zamyka się z ziemią

Widzę jeszcze w oddali biały statek
Maleńki z zapalonym światłem
I światło LATARNI, które mruga i błyska
Dając mi znak, aby moje dwa ślepe oczy
Nie pomyliły tafli wody z płytą lądowiska.

Może jeszcze zobaczę Cię
Moje kochane morze…!



Cisza

KARTA 1

Cisza

Samotny dom, a w nim Matka i ogród żywy
Dostojny, konarami spowity
Z gałązek drzew wynurza się
Pęk zielony, przecudny.

Pod żywopłotem jeden kwiatuszek zakwita
Chyba to pierwiosnek.

Krok z nim rozłożyście cyprys
W gromadzie wyrasta
A obok grusza młodziutka
W dół swe konary spuściła.

W głąb rosną róże
Już nie takie młode
Jedne kwitną, a drugie schną
O widoku nich agrest pochylony
I porzeczka między nimi wysoko.

W trawie truskawka wychyla się
Jeno trzy tylko zostały się
Gdzieniegdzie kępkami, stokrotki
Radośnie swój kwiat rozsiały
Maleńkie, białe kruchutkie, białe płatki
Sterczą na swej łodyżce dumnie.

Są też mlecze
Żółte, gorzkie, zimne
Każdy, kto je napotka
Depcze, zrywa i nie lituje się.

Rzuca.
Czemu!


1991. Wiosna